Silver

Wyspa Skarbów – drugie pokolenie

Czasami powrót do miejsca, które znamy z dzieciństwa i które darzymy sentymentem, może być ryzykowny i przynieść rozczarowanie

„Wyspa Skarbów” Roberta Luisa Stevensona to jedna z ulubionych książek mojego dzieciństwa. Pamiętam jak przed laty z wypiekami na twarzy śledziłem przygody Jima Hawkinsa i jego zmagania z groźnymi piratami, którym przewodził sprytny Długi John Silver, postać, która na długo zdefiniowała wizerunek morskiego rozbójnika w popkulturze. Dlatego zabierając się do lektury „Powrotu na Wyspę Skarbów” postanowiłem po raz kolejny sięgnąć również po klasyczną powieść R.L. Stevensona. Mimo upływu lat nie utraciła ona nic ze swojej wartości. To świetna i wciągająca powieść przygodowa, od której trudno się oderwać. W zestawieniu z nią „Silver” wypada niestety dość blado.

Ogólnie rzecz biorąc nie jest to zła książka. Angielski pisarz sprawnie radzi sobie z piórem, czyta się go nieźle, a historyczny kostium powieści może być dla młodego czytelnika interesujący, tym bardziej, że autor ciekawie i barwnie odmalowuje realia Anglii drugiej połowy XIX w. Motionowi należą się także słowa uznania za to, że wbrew współczesnym trendom, lekce sobie waży ogłupiającą poprawność polityczną; powieść wolna jest także od nachalnej dydaktyki. Młodzi bohaterowie „Silvera” piją rum, walczą na śmierć i życie, ich przeciwnicy są odrażający, trup ściele się gęsto, a dobro nie zawsze tryumfuje. Pisząc kontynuację „Wyspy Skarbów” Motion czerpał garściami z pierwowzoru: ponownie wyruszamy na spotkanie z przygodą, smukłe żaglowce przemierzają morza i oceany, ukryty skarb czeka na swoich odkrywców na egzotycznej karaibskiej wyspie, a na drodze do niego stają podstępni piraci. Dlaczego więc przygodowa mikstura sporządzona przez Motiona nie smakuje tak dobrze jak klasyka Stevensona?

Po pierwsze nie przekonują mnie główni bohaterowie powieści i relacje między nimi. Tym na poszukiwanie tajemniczego skarbu wyruszają dzieci Jima Hawkinsa i Długiego Johna Silvera – Jim junior i Natty. Motion poświęcił swoim bohaterom znacznie więcej czasu niż Stevenson, rozbudowując ich portrety psychologiczne. Jima i Natty dręczą nawet poważne, rzekłbym „dorosłe”, dylematy moralne i egzystencjalne. Paradoksalnie nie wyszło to jednak powieści na dobre. Sporą część książki zajmują rozwlekłe przemyślenia Jima, które do powieści nie wnoszą nic interesującego, a koszmarnie rozmywają przygodową fabułę. Natty z kolei przedstawiona jest bardzo schematycznie i powierzchownie. Relacje między głównymi protagonistami są zarysowane niedbale, nieporadnie i w rezultacie rażą sztucznością. Słabo wypadają także postaci drugoplanowe.

Przede wszystkim jednak kuleje fabuła. Niektóre wątki są sklejone na siłę, a dynamika akcji, jak na książkę przygodową, nie zachwyca. Przypomnijmy – u Stevensona akcja gna do przodu na łeb na szyję, nie ma oglądania się za siebie. I bardzo dobrze. Tymczasem Motion serwuje nam sceny-wydmuszki, zbędne i nieciekawe. Czy książka byłaby uboższa, gdyby pominąć choćby dziwaczną sceną, w której Jim niemal tonie w strumieniu? Z pewnością nie. Natty najpierw bohatersko ucieka przed piratami, by za chwilę wykazać całkowitą bierność i nieporadność w scenie finałowej. Niestety takich „kwiatków” jest niemało. Autor potrafi na długo przykuć uwagę czytelnika, by ostatecznie, rozwiązując wątek, zawieść jego rozbudzone oczekiwania, wpuszczając fabułę na rafę, na której roztrzaskuje się niczym żaglowiec, którym płyną bohaterowie powieści.

Ponieważ jest to książka dla młodzieży, wyjątkowo zastosuję szkolną skalę ocen – według mnie „Silver. Powrót na Wyspę Skarbów” zasłużył na czwórkę z duuużym minusem

Krzysztof Jóźwiak

 

 

Andrew Motion

Silver. Powrót na Wyspę Skarbów

Tłumaczenie: Jarosław Rybski

Rok wydania: 2015

Liczba stron: 376

Cena: 34,90 zł

0 comments on “Wyspa Skarbów – drugie pokolenieAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *