glod-b-iext30160238

Pełzając po dnie

Wstrząsające studium o głodzie i samotności

To już druga książka poświęcona jednemu z najbardziej upodlających człowieka stanów, jaką miałem okazję przeczytać ostatnimi czasy. Głód, bo nim mowa, we wspomnieniowej książce Mirona Dolota „Zabić głodem”, poświęconej ludobójstwu dokonanemu w latach 30. XX w. przez bolszewików na Ukrainie, był zjawiskiem masowym. Przerażającym narzędziem wykorzystywanym przez ustrój totalitarny, prostszym i tańszym, choć zarazem bardziej wyrafinowanym odpowiednikiem komór gazowych stosowanych przez Niemców. O głodzie i upodleniu, które niesie on ze sobą, opowiada także jedna z pierwszych docenionych przez krytyków powieści norweskiego noblisty Knuta Hamsuna. Ale jest to inny głód niż u Dolota, nie jest wszechobecny, nie dotyczy wszystkich wokoło. Niszczy pojedynczą jednostkę, człowieka samotnego i wyobcowanego ze społeczeństwa (nota bene dosyć sytego społeczeństwa, przez co kontrast jest jeszcze mocniejszy).

Oslo pod koniec XIX w. Wtedy nazywało się jeszcze Christiania
Oslo pod koniec XIX w. Wtedy nazywało się jeszcze Christiania

Główny bohater „Głodu” Hamsuna jest biednym literatem, niespełnionym pisarzem, którego niemoc twórcza połączona z niezdrową ambicją pchnęła na ścieżkę ku zatraceniu. Nie znamy nawet jego imienia, informacje o jego przeszłości są szczątkowe, nie ma bliskich, rodziny, przyjaciół. Ale to zamierzony przez autora efekt – nie postać ma nas interesować, ale jej obecny stan psychiczny. A ten jest fatalny. Bohater nie może znaleźć stałej pracy, zalega z czynszem, wyprzedał już niemal cały swój majątek, nie stać go dosłownie na nic. Wycieńczony snuje się po ulicach, parkach i zaułkach dziewiętnastowiecznej Christiani, jak nazywało się wtedy Oslo, szukając jakiejkolwiek możliwości zarobku. Myśli tylko o jednym, o tym, że jest potwornie głodny. To uczucie dominuje nad wszystkimi innymi, jest przejmujące, sprawia fizyczny ból, ale najgorsze jest to, że brutalnie miesza w głowie.

W powieści Hamsuna nie uświadczymy wartkiej akcji, to w zasadzie wewnętrzny monolog cierpiącego i miotającego się z miejsca na miejsce bohatera. Hamsun zasadniczo oszczędza nam szczegółowych opisów procesów fizjologicznych, jakie wiążą się z permanentnym niedożywieniem, choć i takie od czasu do czasu pojawiają się na kartach tej książki. Kiedy wygłodzony bohater zdobywa w końcu trochę pożywienia, zjada je tak łapczywie, że potem przez wiele godzin dręczą go mdłości. Podobne dolegliwości wywołuje skórka pomarańczy znaleziona na chodniku. Niespecjalnie pomaga także żucie wiórów, po które sięga bohater, nie mogąc znaleźć żadnego normalnego jedzenia.

Najwięcej dzieje się jednak w jego głowie, a dzieje się źle, i to nie tylko dlatego, że jego organizm jest niedożywiony. Problemem jest także to, kim jest, a może nawet bardziej, kim chciałby być bohater. Wiemy, że żyje z pisania, poznajemy go jednak w chwili prawie całkowitej niemocy twórczej. Głód nie jest jednak jej przyczyną, a przynajmniej nie jedyną. Brak pożywienia sprawia jednak, że kolejne pomysły na artykuły i powieści, które pojawiają się w głowie tego człowieka, są coraz bardziej odrealnione, nie mają szansy na publikacje. Koło się zamyka. Co gorsza, bohater jest osobą inteligentną, ale cierpiącą na przerost ambicji a przede wszystkim bardzo dumną. Zdaje sobie sprawę z własnego upadku, co jeszcze bardziej go niszczy. Jednocześnie nie jest w stanie zdobyć pieniędzy na jedzenie w każdy możliwy sposób, stara się zachować pozory normalności, udaje przed całym światem, że jego położenie nie jest tak tragiczne, jak jest w rzeczywistości. Niestety, nie jest również osobą, która umie postępować z ludźmi; jest samotny, a swoją samotność wzmacnia jeszcze antypatycznym zachowaniem w stosunku do innych, nawet tych, którzy starają się mu pomóc. Tak czy inaczej kolejny złowrogi krąg zamyka się. Nie pomaga nawet uczucie, jakim cierpiący literat obdarza pewną nieznajomą kobietę, zresztą wiele wskazuje na to, że i ona jest jedynie wytworem jego coraz bardziej chorego umysłu. Ogarniające go szaleństwo, prowadzi do tego, że głodny i zdesperowany bohater, posuwa się do aktu autokanibalizmu, próbując odgryźć sobie palec. To scena, która na długo zostaje w pamięci.

„Głód” Knuta Hamsuna z pewnością nie jest powieścią łatwą w odbiorze, jej lektura wprawi nas raczej w kiepski nastrój, zmęczy, wyczerpie intelektualnie. Być może nie każdy doczyta ją do końca. Jako psychologiczna analiza mrocznych stron ludzkiej natury jest to jednak miejscami książka wybitna i mimo wszystko warto po nią sięgnąć.

 

Knut Hamsun

Głód

Zysk i S-ka

Liczba stron: 215

Okładka: twarda

Cena 29,90 zł

 

Krzysztof Michał Jóźwiak

0 comments on “Pełzając po dnieAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *