INTERSTELLAR.I.NAUKA

Wszechświat w pigułce

Książka znanego fizyka i popularyzatora nauki Kipa Thorna to nie tylko znakomite uzupełnienie świetnego filmu. To także niezwykle wciągająca opowieść o pięknie otaczającego nas uniwersum i rządzących nim prawach

Christopher Nolan to jeden z najzdolniejszych magików współczesnego kina. Takie obrazy jak „Incepcja” czy „Mroczny Rycerz” na nowo zdefiniowały filmową fantastykę, ale według mnie to właśnie „Interstellar” jest (przynajmniej na razie) najbardziej esencjonalny dla twórczości tego reżysera. To na pewno film mniej przebojowy niż poprzednie obrazy, ale bardziej od nich złożony i poruszający kwestie ponadczasowe i uniwersalne. Oczywiście „Interstellar” nie każdemu może przypaść do gustu, ale raczej nikogo nie pozostawi obojętnym, choćby ze względu na wspaniałe wizje i obrazy wykreowane przez jego twórców, na czele z wizualizacją olbrzymiej czarnej dziury Gargantui. Na mnie osobiście film zrobił duże wrażenie, ale dopiero lektura książki Kipa Thorne’a, pozwoliła mi odkryć wszystkie jego niuanse i w pełni zrozumieć skomplikowane i nieco „odjechane” zakończenie. Książka Thorne’a i film Nolana stanowią bardzo zgrany duet, który wzajemnie się uzupełnia. W tym miejscu zrobię małą dygresję – radziłbym najpierw obejrzeć film, a dopiero potem zabrać się za lekturę, „Interstellar i nauka” zawiera bowiem liczne, jak to się dzisiaj mawia, spojlery; przede wszystkim Thorne tłumaczy zawiłości frapującego finału opowieści.

Symulowany widok czarnej dziury umieszczonej przed Wielkim Obłokiem Magellana. Na skutek efektu soczewkowania grawitacyjnego powstały dwa powiększone, lecz mocno zniekształcone obrazy Obłoku. Źródło: Wikipedia
Symulowany widok czarnej dziury umieszczonej przed Wielkim Obłokiem Magellana. Na skutek efektu soczewkowania grawitacyjnego powstały dwa powiększone, lecz mocno zniekształcone obrazy Obłoku.
Źródło: Wikipedia

Thorne jest profesorem i wykładowcą na Caltechu, czyli Kalifornijskim Instytucie Technologicznym, jednej z najsłynniejszych uczelni tego typu na świecie. Studentom tej szkoły możemy tylko pozazdrościć, że mają okazję słuchać na żywo jego wykładów, bowiem Thorne to jeden z nielicznych naukowców, który potrafi opowiadać o skomplikowanych kwestiach naukowych w sposób błyskotliwy i wciągający, a przede wszystkim przystępny. „Interstellar i nauka” jest tego świetnym przykładem. Choć moja humanistyczna dusza niezbyt dobrze radzi sobie na polu matematyczno-fizycznym, książkę Thorne’a czytałem niczym wciągającą powieść SF, razem z autorem odkrywając piękno nauk ścisłych, nieco ukryte pod warstwą skomplikowanych wzorów i definicji. I nie zniechęciło mnie, że mimo wszystko od czasu do czasu musiałem niektóre fragmenty przeczytać po kilka razy, aby właściwie je zrozumieć. Książka Thorne’a, mimo swojego popularnonaukowego charakteru, często traktuje o prawach i zjawiskach mało znanych przeciętnemu człowiekowi i w jego rozumieniu nieco abstrakcyjnych (brana, czarne dziury, anomalie grawitacyjne, hiperprzestrzeń, tunele czasoprzestrzenne, krzywizna antydesitterowska, piana kwantowa, objętość świata, teoria superstrun – to tylko niektóre przykłady) i dlatego lepiej chłonąć ją w skupieniu. Jej lektura wymaga logicznego myślenia, ale zarazem uruchomienia wyobraźni.

Kip Thorne nie jest przypadkowym naukowcem, która wiedziony utylitarnymi względami podjął się trudnego zadania wyjaśnienia niuansów fabuły filmu Nolana. Można powiedzieć, że kolejność była odwrotna, to w głowie Thorne’a i jego przyjaciółki, producentki filmowej Lyndy Obst, narodził się pomysł na ten film. Kiedy Christopher Nolan i jego brat Jonathan podjęli się przełożenia tej historii na język filmu, Thorne został konsultantem naukowym. Jak przyznaje twórca „Interstellar”, nie odgrywał on jednak roli policjanta naukowego, był raczej współtwórcą fabuły i pomagał reżyserowi w wychodzeniu ze ślepych uliczek, w które ten, od czasu do czasu, się zapędzał. A że fabuła „Interstellar” jest wielowymiarowa i skomplikowana, z pewnością nietrudno było w takim zaułku się znaleźć.

Thorne na samym początku postawił filmowcom dwa warunki. Po pierwsze nic w filmie nie może być sprzeczne z ugruntowanymi prawami fizyki, ani z tym, co wiemy na temat Wszechświata. Po drugie, domysły (nawet te szalone) na temat nie do końca poznanych praw fizyki i Wszechświata muszą wynikać z prawdziwej nauki, z idei, które przynajmniej niektórzy „szanowani” uczeni uważają za prawdopodobne. I rzeczywiście twórcy filmu starali się tych zasad trzymać, co najwyżej od czasu do czasu poruszali się „po krawędzi”, ostatecznie jednak, przy pomocy Thorne’a, nie spadając z niej. Weźmy na przykład scenę, w której główny bohater, Cooper, przekracza horyzont zdarzeń. Dzisiejsza wiedza podpowiada nam, że niemal na pewno jego ciało zostałoby rozerwane na strzępy. Istnieją jednak pewne naukowe furtki, czysto teoretyczne, ale jednak, które pozwalają sądzić, że mogłoby być inaczej. Właśnie z takich awaryjnych wyjść chętnie korzystał Nolan, a Thorne w książce tłumaczy nam, dlaczego reżyser wybrał akurat te, a nie inne, wskazuje kiedy stoimy na gruncie twardego empiryzmu, a kiedy stąpamy po nieznanym lub słabo rozpoznanym lądzie, na którym obowiązują prawa grawitacji kwantowej.

Czytając książkę Thorne’a szybko zauważymy, że jej autor to prawdziwy pasjonat, który uwielbia to, czym zajmuje się na co dzień. „Za każdym razem, gdy oglądam film „Interstellar” lub kartkuję tę książkę, zdumiewa mnie olbrzymia różnorodność zagadnień naukowych, z jaką mamy tu do czynienia. A także bogactwo i piękno tej nauki” – pisze Kip Thorne. I dodaje: „Abyśmy jednak mogli kierować własnym losem, duża część naszego społeczeństwa musi zrozumieć i cenić naukę. Musi wiedzieć, jak ona działa. Czego uczy nas o Wszechświecie, Ziemi i życiu. Co można dzięki niej osiągnąć. Jakie są jej ograniczenia wynikające z braków w naszej wiedzy lub niewystarczającego rozwoju technicznego. Jak można pokonać te ograniczenia. W jaki sposób przechodzimy od domysłów, poprzez hipotezy, do prawd”. W książce poruszamy się zwykle w drugą stronę: najpierw poznajemy ugruntowane twierdzenia naukowe, by na ich bazie zbudować hipotezy, a potem nieco pogdybać.

Thorne zaczyna swoją niezwykłą opowieść sięgając do samego źródła, początku wszechrzeczy, czyli do Wielkiego Wybuchu. Dowiadujemy się jak powstał i jak funkcjonuje Wszechświat, galaktyki, nasz Układ Słoneczny, jak umierają gwiazdy i co po nich zostaje (białe karły, gwiazdy neutronowe, czarne dziury), poznajemy podstawy rządzących tym wszystkim praw – praw newtonowskich, teorii względności, fizyki kwantowej i w końcu najbardziej tajemniczej grawitacji kwantowej. Razem z autorem książki i bohaterami filmu (uwaga spojler) podróżujemy wśród gwiazd, przez tunel czasoprzestrzenny do Gargantui, odwiedzamy planety Manna i Miller, poddajemy się działaniu anomalii grawitacyjnych, by ostatecznie razem z Cooperem przekroczyć horyzont zdarzeń i trafić do pięciowymiarowego hipersześcianu.

Krzysztof Michał Jóźwiak

 

Kip Thorne

Interstellar i nauka

Prószyński i S-ka

Liczba stron: 366

Okładka: miękka

Cena: 45 zł

0 comments on “Wszechświat w pigułceAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *