646522-mussolini-butny-faszysta

Mussolini – błazen czy zbrodniarz?

„Butny faszysta” to kolejna znakomita biografia z serii Oblicza zła wydawnictwa
Prószyński i S-ka

Jeśli zestawimy postać Mussoliniego z bohaterami poprzednich tomów tego cyklu: Stalinem, Himmlerem, Goebbelsem czy Hitlerem, włoski dyktator może nam się wydać co najwyżej drobnym przestępcą. Duce nie był w stanie, ale i nigdy nie zamierzał, podpalać całego świata i dopuszczać się masowych zbrodni. Najwyższą wartością była dla niego władza, jeśli zostawiał za sobą trupy to właśnie dla niej. W walce politycznej, w intrygach dworskich, w zdobywaniu poparcia ludu i w przekształceniu marginalnego ruchu faszystowskiego w „przewodnią siłę narodu” był niezwykle skuteczny. Nie bez przyczyny Hitler brał go początkowo za wzór dla siebie i nazistów. Kiedy jednak Mussolini osiągnął pełnię władzy zaczął popełniać błąd za błędem i szybko staczać się po równi pochyłej. Do tego po wybuchu II wojny światowej postawił na złego konia. Pycha i żądza jeszcze większej władzy pchnęły go w objęcia człowieka, którego osobiście nie znosił, czyli Hitlera. A przecież właściwie aż do wybuchu II wojny światowej nie było to przesądzone, gdyby w 1940 r. Mussolini wsparł aliantów, a nie wypowiedział wojnę Francji, kilka lat później znalazłby się w obozie zwycięzców, a tych przecież nikt nie osądza. Nawet gdyby wybrał neutralność czekałby go, co najwyżej, lekki międzynarodowy ostracyzm, zapewne mógłby, jak gen. Franco w Hiszpanii, rządzić jeszcze długie lata. Mussolini zdecydował jednak inaczej i ten błędny wybór wiele nam o nim mówi.

Mussolini całkiem serio

Pytanie postawione w tytule tego tekstu nawiązuje do stereotypowego postrzegania Mussoliniego. Z jednej strony myślimy o nim: zbrodniarz i wierny sojusznik przywódcy III Rzeszy, z drugiej rozpowszechniony jest wizerunek Mussoliniego, jako człowieka nieco groteskowego, błazna, który puszy się niczym paw podczas przemówień wygłaszanych do ludu. Ten drugi stereotyp ma przede wszystkim oparcie w licznie zachowanych kronikach filmowych. Zwykle wybiera się z ich fragmenty, które pasują do z góry ustalonej tezy. A Duce wcale nie był postacią komiczną. Prawda o nim jest bardziej skomplikowana i ostatecznie dość tragiczna i ponura.

Sięganie po kroniki filmowe przedstawiające Duce to w zasadzie krok w dobrą stronę. Trzeba to jednak robić nie wybiórczo, ale w taki sposób, jak uczynił to Göran Hägg, szwedzki pisarz i publicysta, który zafascynowany włoską historią i rolą jaką odegrał w niej Mussolini, napisał świetną biografię włoskiego dyktatora. Przygotowując swoją publikację sięgnął między innymi do materiału o nazwie „I discorsi di Mussolini”, wydanego w 2006 r. na DVD przez włoski Instituto Luce. To zbiór ponad pięćdziesięciu nagrań filmowych, w jakich Duce występuje i przemawia do mas w latach 1931–1944. Hägg doszedł do bardzo słusznego wniosku, że wielkie słowa i napuszone gesty były po prostu dopasowane przez sprytnego mówcę do oczekiwań odbiorców. „Po pewnym czasie zrozumiałem, że tak typowa dla mieszkańców północnej Europy żartobliwa ironia praktycznie nie istnieje we włoskiej opinii publicznej” – zauważa Hägg. „Zdarza się bardzo rzadko, nawet na płaszczyźnie prywatnej. W kulturze, w której władza od zarania dziejów kłamała albo przekazywała podwójne przesłanie, dwuznaczność i przesada to dwie rzeczy, z których nie wolno się śmiać. Kłamstwa czy prawda, pochlebstwo lub groźba – to, co ktoś mówi, mówi serio albo przynajmniej stwarza wrażenie, że mówi poważnie. Może to wzbudzać entuzjazm, złość albo wątpliwości, ale nigdy szyderstwo. Z podobnych względów trudno nam dzisiaj zrozumieć fenomen, jakim jest Silvio Berlusconi” – pisze szwedzki publicysta.

Bardzo wyważone, chłodne i analityczne podejście do źródeł historycznych pozwoliło temu pisarzowi stworzyć biografię wolną zarówno od nieporozumień i uprzedzeń charakteryzujących wiele prac powstałych w innych krajach europejskich, jak i pozbawioną niepotrzebnych emocji, które często nie pozwalają na obiektywny osąd historykom włoskim. Ci ostatni nierzadko w swoich badaniach kierują się logiką, którą włoski sąsiad autora wyraził w słowach: „Mussolini wcale nie był taki zły, bo dobrze się przysłużył włoskim robotnikom, do czasu aż spiknął się z tym tam… ‘Itlerem”. Tyle że, jak słusznie zauważa Hägg, konieczne są pewne cechy charakteru, żeby już od samego początku właśnie w taki sposób „spiknąć się” z „’Itlerem”, a potem skończyć jak Mussolini.

Historische Stunden in München: Der Führer und der Duce beim Abschreiten der Front der Ehrenformationen. Weiter links Graf Ciano und Generalfeldmarschall Göring. Sept. 1938
Spotkanie Mussoliniego i Hitlera w Monachium w 1938 r.

Narkotyk władzy

Wyraźne przełamanie w życiorysie Mussoliniego, o którym wspomniałem na początku, jest także widoczne w dziele Hägga. Chociaż autor podzielił swoją pracę na pięć rozdziałów (I – Marsz po władzę pod czerwonym sztandarem 1833–1919; II – Czarne koszule 1919–1925; III – Mussolini ma zawsze rację! 1925–1939; Czy Mussolini zawsze ma rację? 1936–1943; V – Państwo hańby 1943–1945) czytając „Butnego faszystę” odnosimy nieodparte wrażenie, że wyraźną cezurę w jego życiu stanowi rok 1936. Ten pierwszy, wcześniejszy okres to mozolne, ale bardzo skuteczne pięcie się po szczeblach władzy, aż do stworzenia wymarzonego „włoskiego imperium”. Chociaż Duce musiał podejmować w tym okresie wiele trudnych i strategicznych decyzji, zwykle instynkt polityczny go nie zawodził i wybierał dobrze. Był świetnym oratorem, dobrym dziennikarzem, potrafił błyskawicznie zmieniać barwy i przekonania nie gorzej niż dzisiejsi politycy. Bardzo konsekwentnie i sprytnie dążył do celu.

Hägg, jak sam twierdzi, nie starał się na siłę opowiedzieć o Mussolinim czegoś, czego dotąd nie wiedzieliśmy. Skupił się raczej na uporządkowaniu znanych faktów i znalezieniu nowej perspektywy. Wzbogacił między innymi wizerunek Duce o elementy kulturowo-historyczne a nawet literackie. Zwraca między innymi uwagę na rolę, jaką odegrali poeci w kształtowaniu się ideologii włoskiego faszyzmu. Przede wszystkim Gabriele D’Annunzio, którego Mussolini podziwiał, inspirował się nim, a jednocześnie nienawidził, ponieważ stanowił przeszkodę na jego drodze do władzy. Przeszkodę którą najprawdopodobniej brutalnie usunął, każąc wyrzucić poetę z okna jego willi. D’Annunzio przeżył, w odróżnieniu od Giacomo Matteottiego, włoskiego socjalisty, który był w zasadzie jedyną potwierdzoną ofiarą bezwzględnej walki o władzę, jaką stoczył Mussolini i jego faszyści. Sam ruch był więc zdecydowanie mniej brutalny niż niemiecka partia nazistowska, swoich przeciwników, także tych wewnątrzpartyjnych, co najwyżej, posyłał do więzień, a i to niezbyt często. Mussolini daleki był także od poglądów antysemickich. Co prawda pod koniec lat 30. we Włoszech wprowadzono szereg ustaw ograniczających prawa Żydów, ale były one słabo egzekwowane i aż do upadku Mussoliniego w 1943 r. i wkroczenia Wehrmachtu na Półwysep Apeniński, Holokaust był w Italii pojęciem abstrakcyjnym.

Mussolini nie lubił Hitlera, nazywał go „hydraulikiem w przeciwdeszczowym płaszczu” i „gadającą małpą”, długi czas prowadził politykę, która nie była na rękę przywódcy III Rzeszy (np. w sprawie Austrii), odrażały go jego teorie rasowe i prostackie zachowanie. Ostatecznie dał się jednak skusić aurze sukcesu i siły, jaka zaczęła otaczać Hitlera pod koniec lat 30. i w pierwszych latach wojny. Mussolini koniunkturalnie uznał, że przy Führerze ugra więcej dla siebie. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że była to jego autonomiczna decyzja, podobnie jak wszystkie inne, które podjął po przejęciu pełni władzy we Włoszech. Göran Hägg przekonująco udowadnia, że niesamowita pycha i przerost ego sprawiły, że Mussolini w pewnym momencie zatracił poczucie rzeczywistości i rozsądek. Narkotyk władzy zaciemnił mu właściwą ocenę sytuacji.

Dla Włoch i faszyzmu miało to kluczowe znaczenie. Włoski faszyzm był w o wiele większym stopniu niż jakikolwiek inny porównywalny z nim system totalitarny teatrem jednego aktora (i reżysera zarazem). Można wyobrazić sobie nazizm bez Hitlera czy komunizm bez Stalina, faszyzm bez Duce nie mógł przetrwać. Żadna z decyzji, które podjął Mussolini w okresie, gdy znajdował się na samym szczycie, nie była konieczna. Wojna w Abisynii była jego zwykłym kaprysem. Podobnie było z interwencją w Hiszpanii. Mógł także odrzucić sojusz z Hitlerem. Jego sumienie obciążają także zbrodnie, jakie popełniła armia włoska w Abisynii (gdzie zabijano ludzi gazem) i na Bałkanach.

Krucha dyktatura

Dyktatorska władza Mussoliniego miała jednak słabe podstawy, a utworzony przez niego ustrój był bardziej kruchy niż ktokolwiek sobie wyobrażał. Pokazały to wypadki w lipcu 1943 r., kiedy Wielka Rada Faszystowska po prostu odebrała swojemu przywódcy władzę. To był dla niego cios, po którym już się nie podniósł. Później niemal biernie firmował władzę nazistów i ich włoskich kolaborantów z tzw. Republiki Salo. Choć i tym razem warto zaznaczyć, że podjął decyzję o dalszej współpracy z Hitlerem samodzielnie; w depresji, ale świadomie. Hitler nadal darzył go szacunkiem i z pewnością by go do tego nie zmusił siłą. Dlatego dość wysokie straty, jakie poniosły Włochy w II wojnie światowej (444 523 osoby, w tym 284 566 osób cywilnych), także w ogromnym stopniu obciążają Duce. „Największą odpowiedzialność ponosi Mussolini” – pisze Hägg – „ale głupota, tchórzostwo i okrucieństwo jego przyjaciół i wrogów sprawiły, że ofiar było więcej. System, który razem stworzyli, całkowicie się zawalił. Pozostała po nim dobrze rozwinięta sieć dróg, zwiększony areał rolniczy i wiele ładnych choć przesadnie monumentalnych budynków użyteczności publicznej”. Warto także dodać, że Mussolini spacyfikował sycylijską mafię, która później, w akcie zemsty pomagała aliantom (dzięki temu odbudowała swoją potęgę). Losy Mussoliniego po lipcu 1943 r. mają rys tragiczny, ale trudno litować się nad człowiekiem, który zawsze myślał tylko o sobie, i którego bilans życiowy, jakby go nie szacować, jest jednak zdecydowanie negatywny.

Mussolini_e_Petacci_a_Piazzale_Loreto,_1945
Włoscy faszyści powieszeni na stacji benzynowej w Mediolanie. Drugi od lewej Benito Mussolini

Choć dzieło Görana Hägga trudno postawić na równi z niemal kompletnymi biografiami Himmlera czy Hitlera, które ukazały się w tej samej serii wydawniczej (nie przynosi ona aż tylu nowych informacji i nie ma tak obszernej bazy źródłowej), jest to zdecydowanie książka godna polecenia, która nie schodzi poniżej bardzo wysoko ustawionego poziomu merytorycznego całej serii. A poza tym, last but not least, jest świetnie napisana.

Krzysztof Michał Jóźwiak

 

 

Göran Hägg

Mussolini. Butny faszysta

Tłumaczenie: Wojciech Łygaś

Seria: Oblicza zła

Liczba stron: 448

Oprawa: twarda

Cena: 49,00 zł

 

0 comments on “Mussolini – błazen czy zbrodniarz?Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *